W Guzikolandii
Kilka dni przed zajęciami uczniowie przynosili guziki. Cały czas dopytywali, a po co i na co te guziki. Nie uzyskali odpowiedzi, aż do piątku. Wtedy sami wymyślali, do czego można wykorzystać zwykłego guzika. I tak powstała Guzikolandia.
„To były fajne zajęcia” powiedzieli moi uczniowie. Zrobiło mi się miło na sercu. Warto wtedy poświęcić czas i przygotować kolejne, aby znowu to usłyszeć.
Wyglądały podobnie, jak poprzednie. Znowu praca w grupach, ale tym razem uczniowie mogli sami dobierać się w zespoły. Zauważyłam, że wtedy lepiej pracują. Pomagają sobie wzajemnie, mają lepsze pomysły na wykonanie powierzonego zadania, panuje burzliwa, ale konstruktywna dyskusja.
Guzikolandia to kraina z guzików. Na zakończenie zajęć w guzikowym mieście, po guzikowych ulicach, spacerowały rozmawiając guzikowe kukiełki. Nie obyło się też bez muzyki granej na guzikowych instrumentach. Ciekawa również okazała się guzikowa gra, w której rozwiązując działania zdobywało się ładne guziki. (aś)
|